Niestety, ale podczas moich rowerowych wypraw, bardzo przeszkadzał mi brak odpowiedniego komfortu podczas snu. Sama karimata była niewystarczająca, aby zapewnić mi odpowiednią wygodę w czasie snu. Budziłem się obolały i zmęczony,  a to negatywnie wpływało na moje podróże. Postanowiłem to zmienić i przyjrzałem się tematowi wygodnego spania w namiocie. Moją uwagę przykuły maty samopompujące. Po sprawdzeniu kilku modeli, wybór padł na matę samopompującą Arpenaz Comfort Quechua z decathlona.

Arpenaz Comfort Quechua Decathlon pod namiot

Mata samopompująca, a karimata

Obecnie jestem już po kilku nocach w namiocie, podczas których spałem na macie samopompującej Arpenaz Comfort. Moje wrażenia? Jest nieporównywalnie wygodniej niż na karimacie. Różnica jest wręcz ogromna. Rano nie czuję się już poobijany i obolały. Łatwiej zapadam w sen i nie budzę się już tak często jak kiedyś. Mata jest bardzo wygodna, a dzięki antypoślizgowej powierzchni nie ślizgam się jak na karimacie. Miękkość/twardość maty zależny od stopnia jej nadmuchania (ja lubię jak jest trochę luźniejsza).

Arpenaz Comfort Quechua Decathlon

Dlaczego wybrałem matę samopompującą Arpenaz Comfort Quechua?

Powodów jest kilka. Pierwszy to jej szerokość, która wynosi 65 cm. Karimata, na której dotychczas spałem, miała standardowe 50 cm szerokości i było to stanowczo za mało, jak na moją szeroką sylwetkę. Powód drugi to grubość, wynosząca po napompowaniu 4.5 cm, czyli sporo, nawet jak na matę samopompującą. Skusiła mnie też atrakcyjna cena (za matę zapłaciłem 169 zł), oraz ilość pozytywnych opinii, które przy wyborze maty były czynnikiem decydującym. Na uwagę zasługuje również dobra jakość maty oraz pokrowca, który jest solidny.

Czy mata Arpenaz Comfort ma jakieś minusy?

Tak, choć są to typowe minusy, które przypisać można do prawie wszystkich mat samopompujących. Mata, w porównaniu do karimaty, jest dużo cięższa. Arpenaz Comfort waży 1.7 kg, więc całkiem sporo. Jednak, gdy jadę rowerem z sakwami, to nie odczuwam tych dodatkowych kilogramów. Różnica zapewne byłaby bardziej odczuwalna podczas trekkingu w górach. Tam jednak wolałbym zabrać lekką karimatę, kosztem komfortu. Kolejnym minusem jest rozmiar zwiniętej maty, który równa się 18 litrom. W praktyce mata jest trochę większa, niż typowy zwinięty śpiwór. Ostatnim minusem jest czas zwijania takiej maty. Najpierw musimy spuścić z niej powietrze, a następnie dokładnie zrolować. Ja zawsze roluję matę na dwa razy, ponieważ za pierwszym zawsze zostaje w niej trochę powietrza i nie chce wejść do pokrowca. Po drugim rolowaniu wchodzi bez problemu. Cała czynność zwinięcia maty trwa 2-4 minuty – zależy od wprawy.

Czy warto zamienić zwykłą karimatę na matę samopompującą?

Odpowiedź jest prosta – tak, warto! Mata świetnie sprawdzi się na kempingu, pod namiotem i wyprawie rowerowej. Wygoda i komfort podczas snu, wpłynie pozytywnie na samopoczucie i sprawi, że podróż stanie się przyjemniejsza. Mam wątpliwość, czy mata Arpenaz Comfort sprawdzi się podczas trekkingu, ze względu na rozmiar i wagę. Noszenie jej cały czas ze sobą byłoby uciążliwe, choć zapewne znalazłoby się parę osób, dla których nie stanowiłoby to większego problemu 😉

Zostaw komentarz