To była moja druga podróż rowerowa. Tym razem postanowiłem wybrać się na wyspę Wolin oraz sąsiadującą z nią wyspę Uznam. Nad celem mojej wyprawy długo się nie zastanawiałem, ponieważ od dłuższego czasu wyspa Wolin chodziła mi po głowie. Ustaliłem więc trasę na podstawie miejsc, które chciałem zobaczyć, doprecyzowałem szczegóły, wziąłem wolne i ruszyłem w drogę. A oto relacja z tej przygody. Mam nadzieję, że się Wam spodoba 😉

Rower z sakwami na pustej piaszczystej plaży nad Bałtykiem, przystanek przed wjazdem na wyspę Wolin

Tu zjadłem obiad przed wjazdem na wyspę Wolin, gdzieś na plaży koło Dziwnówka.

Ścieżka rowerowa na wyspie Wolin: z Międzywodzia do Unina

Po dojechaniu na wyspę Wolin (od strony Międzywodzia) od razu skierowałem się na ścieżkę rowerową, która prowadzi przez wschodnią część wyspy, aż do wsi Unin. To był strzał w dziesiątkę. Zieleń, błękit i złoto: takie barwy przybrała natura o tej porze roku, co w połączeniu z klimatycznymi chmurami i samą przyrodą wyspy Wolin skutkowało przepięknymi krajobrazami. W takich miejscach tempo jazdy spada, a rośnie zadowolenie z samej jazdy i możliwości podziwiania tak ładnych widoków.

Ścieżka rowerowa z kostki obok szosy wśród pól, trasa między Międzywodziem a Uninem

Pole kukurydzy z wodą na horyzoncie, widok z trasy rowerowej na wyspie Wolin

Złote pole zboża nad brzegiem zatoki, letni krajobraz wyspy Wolin

Dojrzałe żyto i kępy drzew pod błękitnym niebem, okolice trasy rowerowej na Wolinie

Nocleg i przeprawa przez Woliński Park Narodowy na zachodnią część wyspy

Ścieżka rowerowa się skończyła, więc jechałem dalej już zwykłą drogą, prawie pod sam Wolin. Powoli zbliżał się wieczór, więc postanowiłem skręcić w kierunku wsi położonych w centrum wyspy, aby poszukać dogodnego miejsca na nocleg. Minąłem wieś Mokrzyca Mała, a następnie wieś Mokrzyca Wielka, zjechałem z drogi asfaltowej i wjechałem na ścieżkę gruntową, która prowadziła przez łąki oraz pola zasiane zbożami. Wkrótce znalazłem idealne miejsce na rozbicie namiotu, a mianowicie trochę wolnej przestrzeni między lasem, a mocno zarośniętą łąką, która w naturalny sposób zasłaniała to miejsce. Jako że miałem jeszcze nieco wolnego czasu do wieczora (nocleg znalazłem szybciej, niż myślałem), to postanowiłem pojeździć po bliskiej okolicy i porobić trochę zdjęć. Tu również przyroda i krajobrazy były fenomenalne.

Polna droga między łanami zbóż, a w tle las, okolice Mokrzycy Wielkiej

Spałem między lasem a łąką po prawej stronie. Było cicho i spokojnie.

Rower z sakwami przy asfaltowej drodze wśród topoli i suchych łąk koło Mokrzycy Wielkiej

Bele siana na skoszonej łące i szpaler drzew o zachodzie słońca

Przeprawa rowerem przez las na wyspie Wolin

Następnego dnia, zgodnie z moim planem, postanowiłem udać się na zachodnią część wyspy Wolin. Zdecydowałem się pojechać ścieżką leśną, której początek znajduje się w miejscowości Dargobądz. Jak się później okazało, był to szlak Świętego Jakuba. Połowa trasy prowadziła mnie przez teren otwarty między lasami (jak na zdjęciu niżej). Potem skręciłem w gęsty las Wolińskiego Parku Narodowego, tak, aby dojechać prosto do miejscowości Lubin, w której znajduje się punkt widokowy Grodzisko w Lubinie. Trasa, która prowadziła przez las, była piękna, choć przez wielkie i potężne drzewa poczułem się troszkę mały, jakbym się skurczył 🙂

Piaszczysta droga pod linią wysokiego napięcia, szlak św. Jakuba przez las na wyspie Wolin

Przeprawa przez las. Szlak świętego Jakuba.

Leśna ścieżka wśród wysokich drzew liściastych w Wolińskim Parku Narodowym

Grodzisko w Lubinie: punkt widokowy Delta Świny na wyspie Wolin

Magiczne miejsce. Największe pozytywne zaskoczenie podczas mojego krótkiego rowerowego wypadu na wyspę Wolin. Spodziewałem się zwykłego punktu widokowego dla turystów, czyli miejsca, w którym można usiąść, odpocząć, zrobić zdjęcie i ruszyć dalej. A co tymczasem zastałem? Bardzo zadbane miejsce, w którym widoki naprawdę są „wow”. Miejsce, w którym chce się być jak najdłużej. Miejsce, które wygląda, jakby było zupełnie oderwane od naszych polskich krajobrazów. Czułem się, jakbym nagle przeniósł się do jakiegoś egzotycznego miejsca. Sami spójrzcie na zdjęcia poniżej i oceńcie 🙂 Z ważnych informacji dodam, że wejście na punkt widokowy kosztuje 7 zł (w 2026 roku cena biletu wynosi już 9 zł), znajduje się tam bar, lodziarnia i leżaki, na których można trochę odpocząć przed dalszą podróżą. Jak dla mnie „must see”, jeśli będziecie na wyspie Wolin.

Lodziarnia i leżaki na zboczu punktu widokowego w Lubinie, w tle Zalew Szczeciński

Ścieżka wzdłuż drewnianego ogrodzenia prowadząca do tarasu widokowego w Lubinie

Samotne drzewo przy drewnianym płocie na krawędzi skarpy, widok z Lubina na Deltę Świny

Panorama Delty Świny z trzcinowymi wyspami i Zalewu Szczecińskiego z Lubina

Jezioro Turkusowe w Wapnicy i widok z Piaskowej Góry

Za następny punkt na mojej mapie obrałem Piaskową Górę oddaloną zaledwie o 1,5 km od punktu widokowego. Jest to naturalny punkt widokowy na wschodnią część wyspy Wolin i Jezioro Turkusowe. Tam znów poczułem się, jakbym był w jakimś egzotycznym miejscu, a to wszystko za sprawą pięknego zielonkawoniebieskiego koloru wody w Jeziorze Turkusowym. Fenomenalny krajobraz. Po dłuższym odpoczynku ruszyłem w dół góry, pod samo jezioro, a następnie ruszyłem dalej.

Turkusowa woda Jeziora Turkusowego widziana z Piaskowej Góry, w tle zabudowania Wapnicy

Turysta na punkcie widokowym Piaskowej Góry z widokiem na Jezioro Turkusowe

Rower z sakwami przy drewnianej barierce nad Jeziorem Turkusowym na wyspie Wolin

Trasa rowerowa z Międzyzdrojów do Świnoujścia: szlak EuroVelo 10

Z Wapnicy, przy której leży Jezioro Turkusowe, udałem się do Międzyzdrojów. Niestety czas mnie ponaglał, więc na szybko zwiedziłem centrum, porobiłem trochę zdjęć i skierowałem się na szlak rowerowy Velo 10, który prowadzi do Świnoujścia. Muszę przyznać, że przejechanie tej ścieżki zajęło mi więcej czasu, niż się spodziewałem, a to dlatego, że miejscami była aż tak piaszczysta, że zmuszony byłem prowadzić rower. W przyszłości przydałoby się to poprawić, zwłaszcza że ścieżka ta jest dość mocno oblegana przez rowerzystów, ponieważ przebiega między dwoma dużymi nadmorskimi miastami. Mimo wszystko nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Trasa, mimo że sprawiała trochę problemów, okazała się bardzo piękna i nie żałuję trudu włożonego w jej pokonanie. Co ciekawe, jest to też część Szlaku Świętego Jakuba.

Szeroka leśna droga wśród liściastych drzew z oznakowaniem szlaku na pniu, trasa EuroVelo 10 koło Międzyzdrojów

Piaszczysta droga w sosnowym lesie wśród paproci, odcinek EuroVelo 10 na wyspie Wolin

Świnoujście rowerem: prom, Fort Anioła i deptak

Po dotarciu do Świnoujścia pojechałem na plażę po wschodniej stronie portu. Mimo że był środek sezonu, to na plaży było pusto, co potwierdzą poniższe zdjęcia. Podejrzewam, że miało to związek z remontem drogi dojazdowej lub z tym, że w tym miejscu był zakaz kąpieli. Oczywiście są to tylko moje domysły, może powód był zupełnie inny. W każdym razie urządziłem sobie tutaj około 30-minutowy postój na regenerację i posiłek. Następnie ruszyłem na prom, aby przeprawić się na zachodnią część miasta.

Z promu mogą bezpłatnie korzystać wszyscy poza turystami z samochodami, którzy muszą wybrać drugi prom, położony za miastem (również bezpłatny). Po przeprawieniu się na drugą część miasta pojechałem na deptak, mijając po drodze port jachtowy, Fort Anioła, park i wiele innych atrakcji Świnoujścia. Osobiście uważam Świnoujście za jedno z ładniejszych i ciekawszych miast w Polsce. Jest ono bardzo zadbane, a stylem przypomina trochę nadmorskie niemieckie miejscowości, co widać zwłaszcza w zachodniej części miasta. I nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ Świnoujście leży zaraz przy niemieckiej granicy. Po przejechaniu północnej części miasta skierowałem się na granicę polsko-niemiecką.

Rower z sakwami na szerokiej, pustej plaży w Świnoujściu, w oddali infrastruktura portowa

Jachty i łodzie przycumowane przy nabrzeżu portu jachtowego w Świnoujściu, w tle ceglany budynek

Ceglana brama Fortu Anioła w Świnoujściu z wieżą obserwacyjną nad murami

Nadmorska promenada w Świnoujściu z nowoczesnym hotelem, rowerami i rabatami z iglakami

Szeroki deptak z jasnej kostki z czerwonymi pasami, ławki i kamienice przy promenadzie w Świnoujściu

Transgraniczna promenada polsko-niemiecka

Tu znów zostałem miło zaskoczony. Transgraniczna promenada okazała się bardzo dobrze zagospodarowanym i symbolicznym miejscem. Są tu stojaki, przy których można zostawić rower i pójść na plażę oraz ławki, na których można odpocząć. Zostawiłem rower i udałem się na koniec drewnianej ścieżki, gdzie czekał na mnie niesamowity widok na morze. Po mojej lewej stronie rozciągała się przecudowna panorama na wyspę Uznam, a z prawej można było zobaczyć w oddali zabudowania Świnoujścia. W dodatku przepiękne chmury na niebie zadbały o niesamowity klimat tego miejsca.

Stalowa brama z napisami Deutschland i Polska oraz linią granicy na transgranicznej promenadzie

Drewniana kładka między wydmami z polskim i niemieckim słupkiem granicznym

Szeroka piaszczysta plaża z wydmami i spacerowiczami, widok od granicy polsko-niemieckiej na wybrzeże wyspy Uznam

Nadszedł już czas, aby przekroczyć granicę i zacząć drugą część mojej wyprawy, czyli podróż po wyspie Uznam.

Co zobaczyć na wyspie Wolin? Podsumowanie rowerowej wyprawy

Nie sądziłem, że wyspa Wolin aż tak mnie zachwyci i zaskoczy, a to głównie za sprawą przepięknej przyrody, ciekawego ukształtowania terenu, atrakcyjnych i nietypowych miejsc (punkt widokowy Grodzisko w Lubinie i Jezioro Turkusowe). A pamiętać trzeba, że nie odwiedziłem wszystkich interesujących miejsc jak na przykład fortów (jest tu ich kilka), Kawczej Góry, wszystkich szlaków Wolińskiego Parku Narodowego, Międzyzdrojów (dokładniej), podziemnego miasta, terenów wokół Kasiboru i wielu innych. Z tej też przyczyny wrócę tu kiedyś, aby dokładniej zwiedzić każdy zakątek wyspy Wolin, bo czuję, że wiele jest jeszcze przede mną do odkrycia. Znacie jeszcze jakieś ciekawe lub nietypowe miejsca, które warto tu zobaczyć? Jeśli tak, to dajcie znać w komentarzu!

Drewniana brama z dachem krytym trzciną przy wejściu do Wolińskiego Parku Narodowego, obok mapa turystyczna

Nieskompresowane zdjęcia w wysokiej rozdzielczości możecie zobaczyć pod tym linkiem (Google Drive) lub pod tym linkiem (galeria Flickr), możecie również użyć tych zdjęć bezpłatnie na zasadach opisanych pod tym linkiem.

4.8/5 - (liczba ocen: 15)

Poczekaj!

Tomasz Filipek

Tomasz Filipek to autor bloga podróżniczego Krok za Horyzont, pasjonat aktywnego podróżowania, turystyki rowerowej, górskich wędrówek i fotografii krajobrazowej. Od lat eksploruje najpiękniejsze zakątki Polski, w tym Karkonosze, Pieniny, Kaszuby, Sudety oraz wybrzeże Bałtyku, a także podróżuje po Europie i Bliskim Wschodzie. Na swoim koncie ma między innymi przejazd rowerowy szlakiem Odra-Nysa, wędrówki po czeskich górach i skalnych miastach. Na blogu dzieli się sprawdzonymi szlakami, praktycznymi poradami planowania wyjazdów oraz inspiracjami do własnych podróży, łącząc rzetelne informacje z osobistymi historiami z drogi. Mieszka w Kołobrzegu, skąd wyrusza w kolejne podróże, dokumentując je tekstem i fotografią.

3 komentarze

Zostaw komentarz