To był spontaniczny wypad. Nadchodzący weekend zapowiadał się słonecznie i pogodnie, więc uznałem, że warto byłoby pojechać na mały rowerowy trip. Rok wcześniej bardzo spodobało mi się na wyspie Uznam, zatem znów wybrałem się na niemieckie ścieżki rowerowe. Po przejrzeniu mapy i oszacowaniu czasu podróży, podjąłem decyzję o przejechaniu części Zalewu Szczecińskiego, głównie po niemieckiej stronie granicy. Następnie wziąłem w pracy kilka dni wolnego, kupiłem bilet na pociąg do Szczecina i kilka dni później, wczesną sobotnią porą, ruszyłem ku nowej rowerowej eskapadzie.

Jak wspomniałem wyżej, nie okrążyłem w pełni zalewu Szczecińskiego.. niestety nie miałem na t0 czasu. Trasa, jaką sobie wyznaczyłem, wiodła od Szczecina do Świnoujścia przez Niemcy. Postanowiłem też, że będę się starał trzymać jak najbliżej brzegu zalewu, ale też nie za wszelką cenę. Nastawiłem się na przyjemny i spokojny wypad, fotografowanie i na odpoczynek w akompaniamencie natury.

Rowerem dookoła zalewu Szczecińskiego

Przejazd ze Szczecina do Polic, Trzebieża i Nowego Warpna wzdłuż brzegu zalewu Szczecińskiego

Szczecin 7 rano. Wysiadłem z pociągu i nie marnując czasu, od razu ruszyłem na północ. Miasto powoli budziło się do życia, słońce przyjemnie grzało, był spory ruch na drogach, a ludzie pędzili do pracy. Po mniej więcej godzinie wyjechałem z obszaru zabudowanego i znalazłem się na ścieżce rowerowej, wiodącej do pierwszej miejscowości na mojej mapie – Polic. Ścieżka ta, zbudowana głównie z kostki, biegnie w bliskiej odległości od ulicy, ale na szczęście w otoczeniu pięknych lasów. Gdy dotarłem do Polic to spontanicznie postanowiłem zajechać na dziką plaże, oddaloną kilka kilometrów od miasta. To tutaj zrobiłem sobie pierwszą tego dnia przerwę, zjadłem śniadanie, pomoczyłem nogi w zaskakująco czystej wodzie, a następnie ruszałem dalej w trasę. Choć był dopiero poranek, to dzień zapowiadał się upalnie. Dla mnie jednak to żadna przeszkoda. Zdecydowanie wolę upał niż deszcz, czy pochmurną smutną aurę.

Polic ruszyłem do Trzebieży. Jechałem szeroką, nową drogą samochodową, która wiodła przez piękny las, więc trasa była bardzo przyjemna. Zwłaszcza, że ruch na drodze był naprawdę niewielki. Po dotarciu do miasta wybrałem się na plażę miejską, gdzie spędziłem trochę czasu. Korzystając z iście letniej pogody, powygrzewałem się na słońcu i podziwiałem panoramę Zalewu Szczecińskiego.

Plaża w Policach

Plaża miejska w Trzebieży

Plaża miejska w Trzebieży

Nowe Warpno nad Zalewem Szczecińskim

Trzebieży ruszyłem w kierunku kolejnego punktu na mojej mapie – miasteczka Nowe Warpno. Z początku chciałem jechać zacisznym lasem, niestety jednak miejscami piasek był zbyt grząski, jak na opony mojego roweru, więc wróciłem na drogę asfaltową . W Karsznie wjechałem na ścieżkę rowerową, która doprowadziła mnie do celu. Przyznam szczerze, że Nowe Warpno bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Miasteczko posiada dobrze zachowaną i zadbaną starówkę, świetną infrastrukturę turystyczną, plażę miejską z której ochoczo korzystali mieszkańcy i turyści, ładny deptak, oraz nowoczesny punkt widokowy na zatokę Nowowarpieńską i Zalew Szczeciński. Małe, ale za to bardzo klimatyczne i ciekawe miasteczko.

Mimo częstych postojów i odpoczynków, dotychczasowa trasa zajęła mi mniej czasu niż się spodziewałem. Postanowiłem, że powoli będę się kierować w stronę Niemiec. Wróciłem do Karszna i jechałem na południe, a następnie po około kilometrze wjechałem na drogę rowerową, która doprowadziła mnie do granicy Polsko – Niemieckiej. Tutaj chciałbym zwrócić małą uwagę na kilka rzeczy. Na mapach google maps nie ma pokazanej ścieżki rowerowej do Nowego Warpna (asfaltowej poprowadzonej przez las), a ścieżka rowerowa do granicy z Niemcami jest oznaczona jako “przyjazna dla rowerzystów”, podczas gdy w rzeczywistości jest to świetna nowa ścieżka asfaltowa. Mapy trochę wprowadzają w błąd, jednak w praktyce można się pozytywnie zaskoczyć.

Punkt widokowy Nowe Warpno

Punkt widokowy Nowe Warpno

Starówka w Nowym Warpnie

Starówka w Nowym Warpnie

Przejazd do Niemiec, nocleg na dziko

Przekroczyłem granicę Polsko – Niemiecką, a następnie przejechałem przez małą wioskę Rieth, skąd udałem się do miasteczka Warsin. Powoli zbliżał się koniec dnia, więc zacząłem szukać miejsca na nocleg. Jechałem ścieżką rowerową w stronę miasteczka Altwarp i po paru kilometrach jazdy trafiła się idealna okazja na dobry nocleg. Zobaczyłem niewielki wjazd do lasu, więc niewiele myśląc, wjechałem na leśną ścieżkę. To był strzał w dziesiątkę, ponieważ znalazłem ustronne i ciche miejsce, bez komarów i zarośli. Po prostu idealne miejsce na nocleg na dziko. A tego było mi trzeba, bo pod wieczór dość mocno zacząłem odczuwać przejechane tego dnia 90 km w upale.

Obudziłem się po 9 rano, po czym spakowałem się i przygotowałem do dalszej podróży. Miejsce mojego noclegu zostawiłem w czystości. Wyjechałem z lasu na ścieżkę rowerową i pojechałem do miasteczka Altwarp, w którym nie spędziłem dużo czasu. Zawróciłem i kierowałem się na wschód. Moim celem na dziś było dotarcie na wyspę Uznam. Po drodze zjadłem śniadanie na przydrożnych ławeczkach, z których miałem piękny widok na Zalew Szczeciński (zdjęcie poniżej).

punkt widokowy na zalew Szczeciński

punkt widokowy na zalew Szczeciński

Rowerem wzdłuż zalewu Szczecińskiego

Powoli dochodziło południe, a pogoda dopisywała – było ciepło i przyjemnie. Przemierzałem kolejne kilometry ścieżki rowerowej, która wiodła mnie na zachód. Następnym miasteczkiem na mojej trasie było Ueckermünde, a następnie Mönkebude. W obu tych turystycznych miejscowościach zajechałem na plaże, skorzystałem z chwili odpoczynku, porobiłem zdjęcia i następnie ruszyłem dalej. Mimo upału, trasa była przyjemna i prosta, więc dość szybko pochłaniałem na moim rowerze kolejne kilometry. Wkrótce znalazłem się w miasteczku Leopoldshagen, a niedługo potem w malutkiej wsi Bugewitz, aby następnie wjechać na teren rezerwatu przyrody Anklamer Stadtbruch.

Ueckermunde plaża

Ueckermunde

usedom trasa rowerowa

Rezerwat Przyrody Anklamer Stadtbruch

Podczas każdej mojej wprawy natrafiam niespodziewanie na miejsca, które zaskakują mnie swoim pięknem – takie małe miłe niespodzianki 🙂 Podczas tego wypadu takim miejscem był rezerwat przyrody Anklamer Stadtbruch. Rezerwat ten pod względem przyrodniczym jest naprawdę unikalnym miejscem. To jedno z rzadkich torfowisk wysokich, które zasila woda deszczowa i jest otoczone naturalnymi mokrymi lasami. Ten ciekawy i piękny krajobraz można podziwiać z wierzy widokowej, która znajduje się na trasie ścieżki rowerowej, około dwa kilometry od wsi Bugewitz. Jeśli będziecie w okolicy, to gorąco zachęcam Was do zapuszczenia się na teren rezerwatu.

Anklamer Stadtbruch

Anklamer Stadtbruch Zalew Szczeciński

Anklam i droga na wyspę Uznam

Po zwiedzeniu rezerwatu Anklamer Stadtbruch nadszedł czas na Anklam. Muszę przyznać, że jest to najpiękniejsze miasteczko jakie odwiedziłem podczas tej podróży, po niemieckiej stronie granicy. Anklam swoim klimatem przypominało mi lubiany przeze mnie Kołobrzeg i mimo, że nie jest ono turystycznym miasteczkiem (jest to ośrodek przemysłowy), to spotkałem tu naprawdę wielu turystów, szczególnie na starówce. Miasteczko samo w sobie jest bardzo piękne. Ma zadbaną, wspomnianą już starówkę, port i sporo zielonych miejsc, co bardzo lubię, bo zieleni w miastach nigdy dość. Po przejechaniu i zwiedzeniu części Anklam ruszyłem ścieżką rowerową na północ, aby wydostać się z miasteczka, a następnie odbiłem na wschód, chcąc dojechać na wyspę Uznam. Ta część trasy wiodła mnie przez Park krajobrazowy Flusslandschaft Peenetal, w którego obrębie znajduje się rezerwat przyrody Dolina Penne, czyli morze martwych drzew wyłaniających się z wody. Tu też, przy ścieżce znajduje się punkt widokowy, z którego możemy podziwiać wspomniany rezerwat.

Anklam w Niemczech

Anklam
Anklam

Peene Valley

Dolina Peene

Wyspa Uznam i droga do granicy Polskiej

Ostatnia część mojej podróży po niemieckiej stronie granicy, to przejazd przez wyspę Uznam. Na wyspie gościłem już rok temu, wtedy jednak nie miałem czasu zwiedzić jej południowej części, czego dokonałem tym razem. Postanowiłem, że moja trasa będzie wiodła przez takie miasteczka jak Usedom, Stolpe auf Usedom, Dargen, a następnie dojadę do leżącego przy samej granicy miasteczka Kamminke. Trasa ta prowadziła mnie głównie przez otwarte tereny, gdzie miałem okazję podziwiać sielankowe, nizinne krajobrazy, a także obserwować naszych zachodnich sąsiadów przy zbieraniu słupów słomy. Obrany szlak był prosty, liczył sobie tylko około 27 km, a przejechanie go zajęło niewiele ponad dwie godziny, z niewielkimi przerwami na porobienie zdjęć i odpoczynek. Po tym wszystkim dotarłem do Świnoujścia, kończąc tą krótką, ciekawą podróż.

Wyspa Uznam Dargen

Krajobraz Wyspa Uznam

 

Moja trasa przejazdu rowerem wokół zalewu Szczecińskiego

 

Więcej zdjęć z tej wyprawy (w wysokiej rozdzielczości) zobaczysz w galerii pod tym linkiem (google drive). Zamieszczone tutaj zdjęcia możesz bezpłatnie użyć na zasadach opisanych pod tym linkiem.

Zostaw komentarz