Nie spodziewałem się, że to będzie najciekawszy fragment trasy tego dnia. Miał być tylko przejściem między schroniskami. A okazał się miejscem, gdzie co chwilę wyciągałem aparat. Równia pod Śnieżką i torfowisko Upy mają w sobie coś, co trudno uchwycić jednym zdjęciem, dlatego zrobiłem ich kilkadziesiąt. To przestrzeń, która nie przytłacza. Jest spokojna, uporządkowana, ale jednocześnie surowa. Im dalej szedłem drewnianą kładką, tym wyraźniej czułem, że poznaję zupełnie inne Karkonosze niż te, które znałem wcześniej. Ale zacznijmy od początku…
Równia pod Śnieżką
Równia pod Śnieżką to rozległe, wysokogórskie tereny położone na wysokości około 1350–1450 m n.p.m., rozciągające się głównie po czeskiej stronie Karkonoszy. Płaskowyż o powierzchni około 9 km² stanowi jedyne w naszym kraju zrównanie terenu w najwyższych partiach gór. Wbrew nazwie nie jest idealnie płaska, ale w porównaniu do stromych zboczy Śnieżki czy pobliskich kotłów polodowcowych sprawia wrażenie szerokiej, otwartej przestrzeni bez wyraźnego punktu, który przyciąga wzrok. Teren przypomina bardziej syberyjską tundrę niż typowe górskie krajobrazy.

Widok na Równię pod Śnieżką i okolice Domu Śląskiego z perspektywy podejścia na Śnieżkę
Równia pod Śnieżką to tereny torfowisk, podmokłych łąk i kosodrzewiny, ukształtowana przez surowy klimat i tysiące lat powolnych procesów przyrodniczych. Właśnie tutaj znajduje się Úpské rašeliniště, torfowisko Upy, największe torfowisko w całych Karkonoszach. Charakterystyczne drewniane kładki, którymi prowadzi szlak, nie są atrakcją samą w sobie, lecz koniecznością. Grunt pod nogami jest miękki i nasiąknięty wodą. Co ciekawe, z bagnistych terenów Równi pod Śnieżką biorą swój początek cztery rzeki: Biała Łaba (Bílé Labe), Upa (Úpa), Łomnica i Łomniczka.
Równia leży między masywami Luční hora i Studniční hora, a jej centralnym punktem jest okolica schroniska Luční bouda, stojącego na tzw. Białej Łące. To jedno z tych miejsc w górach, gdzie zamiast zdobywać wysokość, idzie się po niej. Drzew tu nie ma, więc wiatr rozpędza się bez przeszkód, a pogoda zmienia się szybciej, niż można się spodziewać. Co ciekawe, surowe warunki tego miejsca wykorzystywano także w przeszłości. Podczas II wojny światowej odbywały się tu szkolenia niemieckich ekspedycji polarnych. Panujące tu warunki idealnie nadawały się do przygotowań przed wyprawami w rejony arktyczne. Jeśli wybierasz się na Równię pod Śnieżką, nie zapomnij zabrać ze sobą czapki lub opaski na uszy. Bez niej może być naprawdę nieprzyjemnie.

Schronisko Dom Śląski
Dla nas Równia pod Śnieżką była częścią większej wycieczki tego dnia. Wcześniej zeszliśmy ze Śnieżki i po drodze zatrzymaliśmy się w Schronisku Dom Śląski, gdzie zjedliśmy drogi, ale za to niezbyt dobry żurek 😉 Co ciekawe, to najwyżej położone schronisko w Sudetach Polskich, ostatni przystanek przed finałowym podejściem na najwyższy szczyt Karkonoszy, czyli wspomnianą wcześniej Śnieżkę. Krzyżuje się tu kilka szlaków, a obecny budynek powstał w latach 1921-1922, co oznacza, że stoi tu od ponad stu lat i niezmiennie przyjmuje kolejne pokolenia wędrowców.
W środku schroniska trudno było znaleźć wolne miejsce, na zewnątrz zaś szalał porywisty wiatr. Po posiłku i chwili odpoczynku ruszyliśmy dalej, niebieskim szlakiem w kierunku Luční boudy. Oznaczało to przejście na czeską stronę granicy, co dla nas nie stanowiło problemu, bo naszym celem tego dnia było dotrzeć do miasteczka Pec pod Sněžkou.
Początek trasy zupełnie nie zapowiadał tego, co mieliśmy zobaczyć za jakiś czas. Szlak prowadził przez gęste zarośla kosodrzewiny, które z jednej strony ograniczały widoczność, z drugiej jednak dawały schronienie przed wiatrem. To, co wyglądało jak zwykłe przejście między schroniskami, miało okazać się najciekawszą częścią całego dnia.



Torfowisko Upy w Karkonoszach
Po kilkunastu minutach marszu krajobraz zaczął się zmieniać. Kosodrzewina nagle ustąpiła i wyszliśmy na przestrzeń zupełnie inną niż kamienne okolice Śnieżki. Zamiast skał i stromych zboczy pojawiła się szeroka, niemal płaska równina, a wkrótce także drewniana kładka. To właśnie tutaj zaczyna się torfowisko Upy.



Úpské rašeliniště to największe torfowisko w całych Karkonoszach, rozłożone na wysokości około 1420 metrów n.p.m. Od 1952 roku objęte ścisłą ochroną jako rezerwat przyrody o powierzchni 73 hektarów. U stóp masywów Luční hora i Studniční hora rozciąga się kraina podmokłych łąk, mchów i traw, która bardziej przypomina syberyjską tundrę niż środkowoeuropejskie góry. Klimat tu panujący jest surowy – niskie temperatury przez cały rok, silny wiatr wiejący zwykle z tego samego kierunku, i cisza, która ma w sobie coś niemal namacalnego.
I to chyba spodobało nam się najbardziej – ta inność krajobrazu. Minimalistyczny, surowy, a zarazem piękny. Mieliśmy poczucie, jakbyśmy znaleźli się na innej planecie lub wkroczyli na plan filmowy sci-fi czy fantasy. To miejsce emanuje niesamowitą atmosferą, której nie da się w pełni uchwycić na zdjęciach – trzeba tu po prostu być.



Bílá louka (Biała Łąka) i hotel Luční bouda
W pewnym momencie na horyzoncie pojawił się budynek, który wyglądał jak samotna konstrukcja postawiona pośrodku niczego. To okolice Bílá louka, czyli Białej Łąki, rozległej wysokogórskiej równiny położonej na wysokości około 1410 m n.p.m., tuż pod masywem Luční hora. Z daleka schronisko wydaje się niewielkie, choć w rzeczywistości to jeden z największych i najwyżej położonych obiektów tego typu w całym regionie.


Bílá louka to naturalne przedłużenie torfowisk i podmokłych łąk Równi pod Śnieżką. Brak tu drzew, teren jest szeroki i odsłonięty, a wiatr bez przeszkód przetacza się przez otwartą przestrzeń. Nazwa „Biała Łąka” nie wzięła się przypadkowo. Zimą miejsce to zamienia się w ogromną, niemal jednolitą, białą połać śniegu, latem zaś dominuje jasna zieleń traw i mchów.
Centralnym punktem tej przestrzeni jest schronisko Luční bouda, jeden z najwyżej położonych obiektów tego typu w Europie Środkowej. Historia obiektu sięga XVII wieku, kiedy funkcjonowały tu pierwsze budy pasterskie. Z czasem był rozbudowywany, aż stał się dużym kompleksem. Dziś ma w sobie coś z wysokogórskiej stacji, która trwa mimo trudnych warunków. Położona wysoko, narażona na silne wiatry i zmienną pogodę, sprawia wrażenie solidnej i nieustępliwej. W tej przestrzeni nie wygląda jak typowe schronisko, lecz bardziej jak centrum życia pośrodku surowego krajobrazu.
Największe wrażenie robi jednak to, co wokół. Z jednej strony łagodne podejście na masyw Łącznej Góry (Luční hory), z drugiej rozległa równina torfowisk, a w oddali kolejne grzbiety Karkonoszy. To miejsce nie oferuje jednego spektakularnego punktu widokowego. Zamiast tego daje poczucie przestrzeni i wysokości. Byliśmy nim zauroczeni, bo było zupełnie inne niż wszystko, co widzieliśmy przez ostatnie dni w Karkonoszach. Miało swój własny charakter, niepodobny do niczego innego i przez to wyjątkowo przyciągający.





Od Luční boudy ruszyliśmy dalej na południe czerwonym szlakiem. Droga delikatnie zaczyna tu piąć się w górę, między zboczami Luční hora i Studniční hora. Podejście nie jest wymagające, ale kilka minut marszu wystarczy, by perspektywa znów się zmieniła. Krajobraz nie ulega tu gwałtownej zmianie, bo wciąż dominuje otwarta przestrzeń, trawy i torfowiska. Różnica polega na czymś innym: wszystko zaczyna być lepiej widoczne. Hotel zostaje za plecami i dopiero stąd widać, jak bardzo samotnie stoi pośrodku Białej Łąki.
Im wyżej podchodziliśmy, tym wyraźniej rysowała się polska strona Karkonoszy. W oddali widać było masyw Śnieżki, który jeszcze chwilę wcześniej wydawał się blisko, a teraz wyglądał jak osobny świat po drugiej stronie równi. Po przeciwnej stronie majaczyła nawet sylwetka dawnego schroniska nad Śnieżnymi Kotłami, które dziś pełni funkcję Radiowo-Telewizyjnego Ośrodka Nadawczego. Dopiero z tej perspektywy dało się naprawdę poczuć, jak ogromny i surowy jest ten fragment Karkonoszy.
To było nasze ostatnie spojrzenie na Równię pod Śnieżką z tej strony. Za chwilę mieliśmy zacząć schodzić czerwonym szlakiem w kierunku Výrovki, a dalej prosto do Pec pod Sněžkou. Wiedzieliśmy, że im niżej zejdziemy, tym bardziej krajobraz zacznie się zamykać i ta szeroka, wietrzna przestrzeń zostanie za plecami. Myśleliśmy, że to będzie tylko proste przejście między schroniskami. Okazało się najpiękniejszym fragmentem całej naszej trasy.



Więcej zdjęć z tej wyprawy w wysokiej rozdzielczości znajdziesz na naszym dysku google drive. Wszystkie fotografie możesz wykorzystać bezpłatnie – sprawdź zasady użytkowania.









